Na cmentarzu żydowskim w Ścinawie straszy. Tak mówią starsi mieszkańcy Krzyżowej.  To miejsce jest niesamowite, szczególnie nocą, Być może straszą tu dusze zmarłych pochowanych na tym cmentarzu.

Noc była jasna i pogodna. Dwie młode dziewczyny wracały po tańcach do domu. Rozmawiały wesoło. Gdy przechodziły obok cmentarza żydowskiego, usłyszały bicie zegara na wieży kościoła. Policzyły ilość dźwięków kuranta i stwierdziły, że jest już północ, Wtedy coś nagle zabrzękało w pobliżu. Wśród macew na cmentarzu pojawił się, nie wiedzieć skąd, wielki czarny pies. Kobiety spojrzały na zwierzę i osłupiały z wrażenia. Ogarnął je ogromny strach, ale starały się opanować lęk. Szły dalej. Tymczasem jego sierść skrzyła się w świetle księżyca, a oczy błyszczały jakoś dziwnie – wrogo i groźnie… Pies w paszczy miał ogień. Raptem po chwili spostrzegły, iż osobliwy stwór idzie za nimi, zachowując zawsze ten sam odstęp. Wtedy jedna powiedziała do drugiej, żeby się przeżegnały. Jak to zrobiły i popatrzyły za siebie, pies zniknął, tak szybko, jak się pojawił. Przestraszone pobiegły do domu.

Następnego dnia dziewczyny rozmawiały z mieszkańcami wsi i okazało się, że podobna przygoda przydarzyła się także innym osobom. Kobiety dziękowały Bogu, że nic im się nie stało. Z czasem jednak nikt już tego tajemniczego psa w tym miejscu nie widział.

Dziś już nikt nie pamięta tej historii. Ale od tamtej pory krążą wśród ludzi pogłoski, że w okolicach starego cmentarza żydowskiego dzieją się dziwne rzeczy, szczególnie nocą. Nic więc dziwnego, że każdy mija to miejsce z przysłowiową duszą na ramieniu.

Antoni Merta